Zaraz po przybyciu do Meksyku zadziwiła mnie ilość kabli oraz to, w jaki sposób można dojść, który kabel do kogo prowadzi prąd i jak w tym wszystkim odnaleźć jakikolwiek porządek... Po kilku dniach przyzwyczaiłam się i właściwie przestałam zauważać kable. Odkrywam je na nowo, oglądając zdjęcia :-)
2 komentarze/y:
Co kraj to obyczaj :D Pewnie miejscowi nie mają problemu z dojściem,który kabel jest czyj :P
Dla mnie - zbieracza kabelków - to musi być raj! Musisz mnie tam zabrać.
Prześlij komentarz